Parę słów

Co wpłynęło na to że zacząłem chodzić, nie wiem, wcześniej tego nie robiłem. Mam chory staw biodrowy i parę innych miejsc które czasami bolą, jednak nigdy się nie wypuszczałem nigdzie daleko, najwyżej kilkuset metrowe spacery, które i tak sprawiały mi ból, dlatego i tak zawsze ze sobą miałem kulę łokciową do odciążania biodra.
Moja waga oscyluje, nie da się ukryć że mam otyłość najwyższego stopnia ( nie pamiętam ile ich jest), maksymalną wagę jaką zanotowałem to było 132 kg, standardowa waga którą utrzymywałem to 127 kg. W moim życiu kilka razy stykałem się z dietetykami, zawsze z marnym efektem, bo to Ja nie dawałem rady z utrzymaniem diety. Sam kiedyś też się odchudzałem, jadłem jakieś tam dietetyczne jogurty jak mi się chciało jeść wieczorem, schudnąłem do 110 kg.
W roku 2019 któregoś razu zauważyłem że zmniejszyły mi się opony po bokach, nadal były ale miałem wrażenie że są mniejsze. To było zdumiewające wejść na wagę kilka razy, wpierw myślałem że waga się zepsuła, ale mam też drugą i druga pokazywała to samo. Waga pokazywała 113 kg, kontrolnie zważyłem się jeszcze na trzeciej dokładniejszej wadze, też to samo pokazała, po za tym znajomi zaczęli "wyzywać" mnie od chudych :) Nie szedłem do lekarza, bo liczyłem po cichu że to może ... mnie zżera i że może nie będę musiał męczyć się więcej ze sobą i przyjdzie Ona i mnie zabierze z tego padołu, to wina depresji i stanu zdrowia. Kto to czyta niech nie ma do mnie pretensji że tak piszę, gdybyście byli na moim miejscu inaczej byście myśleli. Dla mnie życie nie ma sensu. Wiem że będzie miało sens jak będę umierał, bo tak miałem kiedyś, karetka mnie wiozła a Ja nie mogłem oddychać. Myślałem wtedy o życiu że chcę żyć.... No, ale w końcu za namową kilku osób poszedłem do lekarza, zrobiłem wyniki i okazało się że jestem zdrowy. Ech.
I tu teraz dowiesz się dlaczego zacząłem chodzić. Miałem kilka spacerów krótkich takich nie branych pod uwagę. Kiedyś w sobotę powiedziałem żonie że idę się przejść... to tak jak w 2008 roku mamie powiedziałem że jadę się przejechać ( nie "się przejechać", tylko "się przejechać" :) przejażdżkę zrobić) i zrobiłem 2500 km objeżdżając Polskę do okoła :) ... i poszedłem do lasu, oczywiście wziąwszy ze sobą kulę, fakt faktem szedłem na strzelnicę, ale dawno tam nie byłem i pobłądziłem, do strzelnicy nie doszedłem, przyniosłem ze sobą kilka pęcherzy, co ciekawe zrobiłem parę km, chyba ok 6 km i ani razu nie podparłem się kulą, a to dlatego że teren jest zróżnicowany i dlatego bioderko nie dostawało.
Za jakiś czas znowu poszedłem, zrobiłem 8 km i zaliczyłem strzelnicę, tym razem przyniosłem znacznie więcej pęcherzy, wracałem z ogniem w lewym bucie.
Jak sobie trochę podleczyłem pęcherze, to w Żarkach zaplanowałem inną trasę, wg mapy wyszło mi ok 10 km, w rzeczywistości po tym jak w którymś momencie zszedłem z drogi i trochę pobłądziłem jeszcze w obcym kraju, po dojściu do domu na liczniku miałem prawie 16 km. Bardzo fajnie mi się szło, tylko podczas tego spaceru szedłem prawie cały czas o kuli, szlak w Niemczech był cały czas asfaltowy.
Chciałem wspomóc chudnięcie, poprzez spalanie kalorii a nie tylko pozbywanie się wody z organizmu, bo to najprawdopodobniej ona się ze mnie usuwała. Tylko dlaczego? Ja nie wiem, nie utrzymywałem żadnej diety, cały czas jadłem normalnie, czytaj za dużo. I tu przychodzi zastanowienie, czy czasem nie zepsułem tego, nie zaburzyłem, dlaczego? Bo waga się zatrzymała a nawet drgnęła z powrotem do góry troszeczkę. Jednak nie poddaję się (jak nigdy. Co we mnie wstąpiło? ) Prawdę pisząc, Ja nie czuję się z tym lepiej, musiałbym opony oddać gdzieś, bo palić nie wolno żeby poczuć się lepiej.
c.d.może.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piesza wędrówka Żary - Jaśkowice - Marszów - Żary ok. 8km

Jedna z tras zaplanowana, chętnych zapraszam, zgłoszenia niezobowiązujące, termin jeszcze nie ustalony. Długość ok 8 km, czas do 2 godzin. ...